Tag Archives: #wakacje #szkola # przygoda #bieak #ognisko

Biwak

Za kilka dni koniec roku szkolnego. Z tego powodu postanowiłam podsumować to, jak minął nam kolejny rok szkolny.
Patrząc ogólnie na to, co osiagnął Oli, uważam, że nie było bardzo źle. W tym roku szkolnym było zdecydowanie łatwiej niż w poprzednich latach. Wszyscy uczymy się rutyny szkolnej. Jest łatwiej, bo Oli wie, jak wygląda sytuacja w szkole, że są przerwy semestralne, że jest koniec roku i wie, z czym się to wiąże. Wie, że po wakacjach idzie do nowej klasy. Wie, ze od września będzie nowy wychowawca ( tu zmienia się wraz z przejściem do kolejnej klasy). Było lekkie napięcie związane z zamieszaniem spowodowanym przez okres adaptacyjny, gdy do klasy przychodzi nowy nauczyciel, gdy dzieci spędzają część dnia w nowej sali lekcyjnej, aby wiedziały, w której klasie będą mieć lekcje ( w ramach wyjaśnień, dzieci mają zajęcia w jednej klasie przez cały rok). W zerówce pod koniec roku Oliver zrobił zadymę, musiano ewakuować otoczenie, bo nie panował nad sobą. W pierwszej klasie było tylko kilka nieprzyjemnych sytuacji, a teraz, oprócz kilku gorszych dni spowodowanych niepewnością i zapewne podekscytowaniem oraz zmianą codziennej rutyny, odbyło się bez większych scen.
Olusiowy szkolny świat jest raczej poukładany, stabilny, przewidywalny. Bywają dni, gdy z rożnych powodów następuje reorganizacja planu dnia. Wtedy oczywiście pojawia się stres i napięcie, które Oli zwykle odreagowuje w charakterystyczny dla niego sposób: albo zadyma, albo ucieczka 😉 Nauczyciele i my jesteśmy w stanie zauważyć, przez jego reakcje, że pojawił się problem i wspólnymi siłami staramy się go rozwiązać.
Oluś Czasami przyłącza się do wspólnych zajęć z dziećmi, wcześniej nie odczuwał takiej potrzeby, a wszelka próba przekonania go do przyłączenia się do rówieśników kończyła się szałem lub "tylko" rzucaniem przedmiotami. Także to też jest ogromny krok na przód. Chcę się skupić na pozytywnych aspektach, ale muszę dodać, że oprócz wykazywania czasami chęci do integracji z rówieśnikami, Oli zauważył, że nie ma przyjaciół. Że ma tylko jednego przyjaciela. Powiedział to do mnie ze smutkiem w oczach. Powoli zaczyna zauważać, że inni bawią się razem, on stoi z boku. Nie chcę się teraz rozpisywać, bo jest to temat na osobny wpis. Powoli na horyzoncie zaczyna pojawiać się problem integracji, należenia do jakiejś tam grupy. Trzeba będzie się z tym zmierzyć, ale to dopiero przed nami.
Kilka dni temu Oli postanowił przeczytać opowiadanie dla całej klasy i był z siebie bardzo dumny, my z resztą też 🙂 nie poznałam jeszcze jego nauczycielki wspomagającej, ale mam nadzieję, że trafi w dobre ręce i szybko się dotrą, bo z obecną panią były ogromne zgrzyty.
Nie martwię się na zapas, przynajmniej staram się nie martwić, bo zobaczymy jak rozwinie się sytuacja. Czekamy również na potwierdzenie informacji na temat hipoterapii, która będzie mieć miejsce podczas godzin szkolnych. Mam nadzieję, ze ta propozycja wypali, bo myśleliśmy o tym od dłuższego czasu, a w dodatku nie musielibyśmy za nią płacić, bo to szkoła skontaktowała się ze stadniną 🙂 także trzymajcie mocno kciuki, żeby zgodzili się przyjąć Olivera, żeby znalazło się dla niego miejsce!
Także, oby wakacje minęły nam przyjemnie i bez większych tragedii 😉
Aha, chcemy wiecej słońca, chcemy naładować baterie na cały rok!

Ognisko