Tag Archives: #wakacje #plaża #samolot #samochod #hotel #restauracja #obiad #europa

image

Zbliża się sezon wakacyjny, który wiąże się z wyjazdami wszelkiego rodzaju. Z reguły jest to okres wyczekiwany przez każdego, połączony z ekscytacją, chęcią zobaczenia nowych miejsc. Jednak, dla kogoś, kto uwielbia rutynę i przewidywalność, jest to czas ogromnego stresu. Dlatego, każdy wyjazd wymaga od nas wielu przygotowań. Nie jesteśmy w stanie zaplanować wszystkiego, przewidzieć każdej sytuacji, natomiast możemy spróbować zminimalizować stres związany z nieznanym.
Im Aspik więcej wie, tym aspik jest spokojniejszy 🙂 w zależności od tego, jaki rodzaj wyjazdu planujemy, musimy zebrać o danym miejscu jak najwięcej informacji. Gdy rok temu jechaliśmy do Polski, nauczycielka zaproponowała, żebyśmy wspólnie przygotowali mapę i plan wyjazdu. Oliver wziął do szkoły zdjęcia najbliższych członków rodziny, ja napisałam, którędy będziemy jechać, gdzie mamy nocleg, jak podzieliliśmy wizytę w Polsce między naszymi rodzinami. Ten pakiet informacyjny Oliver miał na lekcjach, o tym rozmawiała z nim jego nauczycielka. W ten sposób, długa i męcząca podróż oraz dwutygodniowy pobyt w Polsce stały się jego codziennością i oswoił się z wyjazdem bez większych problemów. Plan podróży miał ze sobą w drodze, a to dało mu poczucie bezpieczeństwa.
Dzieci autystyczne dużo łatwiej przyswajają wiadomości, gdy informacje przekazywane są w formie obrazkowej. Dlatego wyszukujemy zdjęć na temat miejsca, do którego jedziemy. Niestety nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak będzie wyglądać nasz pokój w hotelu, natomiast możemy pobawić się w zgadywanie, na podstawie naszych wcześniejszych doświadczeń, jak on może wyglądać, czy będziemy otwierać drzwi kartą czy kluczem itp. To również pomaga zmniejszyć napięcie.
Jedną z najtrudniejszych rzeczy jest planowanie każdego dnia, bo przecież wakacje kojarzą się ze spontanicznością, luzem totalnym 🙂 nie jestem w stanie przewidzieć, jaka będzie pogoda. Aspik musi mieć bardzo dobrze zorganizowany czas. Odpowiedź: nie wiem co jutro będziemy robić, wymyślimy coś po śniadaniu, nie jest odpowiedzią satysfakcjonującą. W ten sposób w dziecku może narastać napięcie, bo czuje brak asekuracji, nieprzewidywalność nie jest mile widzianym uczuciem. Na szczęście, jest coraz lepiej, Oliver uczy się, że na urlopie rytm dnia jest inny niż w domu, że czasami musimy zmienić plany. Reaguje również spokojniej. Prawda jest taka, że Aspika może wyprowadzić z równowagi dosłownie wszystko 😉 także trzeba liczyć się z faktem, że z przeładowania i tak w pewnym momencie nastąpi armagedon.
Z mojego doświadczenia wynika, że Oli lubi odliczać i odznaczać dni do wydarzeń. I tak, gdy mamy wyjechać, odliczamy dni do wycieczki. Natomiast, gdy jesteśmy na urlopie, odliczamy czas do powrotu do domu 🙂 Oliver lubi notować, pisać, bazgrolić, dlatego nazywam go naszym "notesowym" dzieckiem, bo ma chyba 10 notesów 😉
Mogłoby się wydawać, że wyjazd do miejsca, w którym wcześniej byliśmy, jest mniej stresujący. Nic bardziej mylnego! Otóż, aspik odtwarza sytuacje, więc oczekuje, że w danym miejscu, będą się dziać ponownie te same rzeczy. Wyobraź sobie teraz, że np. jego ulubiona bujaczka została przeniesiona w inne miejsce lub w ogóle jej nie ma. Buuuum. Bomba wybuchła. Także, niezależnie od tego, czy jedziemy zobaczyć coś nowego, czy odwiedzić miejsce nam znane, stres jest taki sam 🙂
Podsumowując: przede wszystkim musimy zebrać jak najwięcej informacji, głównie zdjęć, dotyczących miejsca docelowego. Pomoce obrazkowe to podstawa. Opowiadanie, planowanie krok po kroku. Im dziecko więcej wie, tym mniej się stresuje. Notujemy, odtwarzamy, rozmawiamy, zgadujemy, co może się wydarzyć.
Dzieci autystyczne ze względu na ich zaburzenia sensoryczne, mają często problem z przyjmowaniem posiłków, ich strukturą, smakiem, zapachem, doborem dań. Dlatego sen z powiek spędza mi to, co zje mój syn. Na szczęście w większości miejsc są dostępne naleśniki, miód, nutella, szynka, ser, pizza czy frytki, dlatego jakoś dajemy radę. Problem może się pojawić, gdy ktoś zajmie "nasz" stolik. Tu ponownie pojawia się kwestia rutyny, przewidywalności.
Ponieważ każdy dzien jest poza naszą codzienną rutyną, jest mnóstwo dodatkowych bodźców, po kilku dniach może nastąpić "przeładowanie". Wtedy musimy zwolnić tempo, wybierać ustronne, spokojne miejsca, w których nie jest tłoczno i głośno. Miejsca w odosobnieniu, bo przeładowanie bardzo łatwo doprowadza do wybuchu, bo dziecko musi się rozładować, wyrzucić z siebie wszystkie nagromadzone emocje. Dobrze jest, gdy mamy przy sobie partnera, który jest w stanie zaopiekować się młodszym rodzeństwem, dać nam chwilę spokoju. Gdy Oli jest na krawędzi wybuchu, odchodzi, ucieka, nie zwraca uwagi na nic i na nikogo. Dlatego, gdy jestem sama z chłopcami, bardzo trudno jest mi ogarnąć to, co się dzieje. Przykładowa sytuacja: Młodszy syn chce nadal bawić się na plaży, Oli ewakuuje się w odosobnione miejsce. Wtedy, niestety, Benjamin jest zmuszony do dostosowania się do zaistniałej sytuacji, gdyż Oli jest priorytetem. Gdy jest ze mną ktoś, kto mi pomoże, sytuacja jest o wiele łatwiejsza. Możemy się rozdzielić i każdy z chłopców zrobi to, na co ma ochotę.
Oprócz powyższych planów, musimy zorganizować tradycyjne przygotowania do wyjazdu z dzieckiem, o których chyba wie każdy rodzic. Długa podóż samochodem to wyzwanie, dlatego trzeba się odpowiednio przygotować, spakować, zabrać ze sobą atrakcje samochodowe, robić częste przerwy w drodze. To standard 🙂 Podróż samolotem i siedzenie przez kilka godzin w jednym miejscu nudzi się rownież dorosłym, dlatego trzeba pomysleć o zajęciach dla najmłodszych. My zabieramy książki, kolorowanki, gry i tablety uspokajające 😉
Wyjazd, jakikolwiek by on nie był, to spore przedsięwzięcie, ale warto podróżować. Podróże kształcą, pamiętajcie o tym 🙂