Tag Archives: #pierniczki #idąświęta #idaswieta #pieczemy #rodzina #dzieci #magiaswiat #slodkosci

Nadszedł czas przemyśleń i podsumowań. Dla mnie był to wyjątkowy rok, bo zaczęłam pisać o tym, co czuję, jak wygląda moje życie. Nie był to łatwy krok, ale nie żałuję.

Oliver z każdym rokiem robi postępy, poznaje siebie, zaczyna mowić o swoich emocjach, odczuciach. Jest to ogromny sukces. Jest w stanie powiedzieć, że coś zaczyna go denerwować, że coś mu się nie podoba i, że zaraz może się zdenerwować. Jest to bardzo pomocne zarówno w domu, jak i w szkole. Nadchodzi również moment, w którym musimy wytłumaczyć mu, dlaczego jest taki, jaki jest. Nie będzie to łatwe, bo sama nie wiem, jak podejść do tego tematu. Jednak na pewno powiem mu prawdę, nie będę wymyślać niestworzonych historii, kłamać. Oli sam zaczął zauważać swoją odmienności i kilka razy zapytał, dlaczego tak właśnie jest.

Dodatkowo widzi, że ma niewielu przyjaciół. Słucha ostatnio tej piosenki

wsłuchał się w jej tekst i stwierdził, że on też musi znaleźć sobie więcej znajomych, bo ma tylko jednego kolegę.... nie ukrywam, że w takich momentach rozpada mi się serce na wiele kawałków...

Nasz drugi syn jest w trakcie procesu diagnozy, obserwacja oraz niezbędne formalności rozpoczęły się ponad miesiąc temu, także zobaczymy, co przyniesie nam nowy rok. Na pewno kilka zmian, nowe wyzwania.

Dziękuję Wam, że jesteście, że mnie wspieracie, że do mnie piszecie.

Życzę Wam spokojnych, wymarzonych i smacznych Świąt. Pamiętajcie jednak, żeby nie zatracić po drodze najistotniejszej częściej świąt: rodzinnego ciepła, wspólnie spędzonego czasu, radości i beztroski 🙂
Ho ho ho. Wesołych Świąt!

img_1762

img_1814

img_1873

img_1891

 

img_1896

1 Comment

Miałam zamiar napisać coś pozytywnego.  Myślałam, że podsumuję mijający rok i uda mi się sklecić całkiem pozytywny wpis. Bo tak naprawdę, ten rok był całkiem dobry. Uczymy się ciągle, a właściwie najbardziej uczy się Oliver, a my razem z nim. Czasami robimy krok do przodu, później dwa kroki w tył, ale jednak idziemy do przodu. Tylko dlaczego tak trudno skupić się na pozytywnych stronach życia? Dlaczego kilka przykrych wydarzeń zaważa na naszym samopoczuciu? Tak, wiem, to kwestia naszego nastawienia się do świata. Chciałabym mieć w sobie tyle optymizmu, co Ewa Chodakowka 😉 ale niestety nie jestem tak pozytywnie nakręcona.

Patrząc na to, co dzieje się dookoła nas, zaczynam wątpić w człowieczeństwo.... dlaczego jest tyle cierpienia i niesprawiedliwości?

Dodatkowo jestem zmęczona, tak, zmęczona i nie tylko fizycznie, ale też psychicznie. Muszę uwolnić się od toksycznych osób wokół mnie. Jednak to też nie jest proste. Ten proces trwa dłużej niż myślałam, co jest dobijające.

Za oknem mokro i zimno. Ale mam to szczęście, że mogę wyjść na spacer i zmarznąć i zmoknąć, w przeciwieństwie do tych,  którzy marzą o tym, by w ogóle wyjść na spacer....

Zawsze może być gorzej, prawda? Doceniam to, co mam. Cieszę się z mojego domowego chaosu, bałaganu, zmęczenia, bo przynamniej mam kogoś, kto ten chaos w moim życiu tworzy. Jednak czasami tak trudno cieszyć się z tego, co mam, bardzo trudno. Szczególnie wtedy, gdy w przeciągu kilku dni dostanie się kilka razy ostro po głowie... Ale będzie dobrze, jakoś będzie dobrze. Czasami mam poprostu ochotę zwinąć się w kłębek pod ciepłym kocem i przeleżeć tak chociaż przez kilka godzin.

Z dobrych wiadomości napiszę to, że nasz puszek okruszek, a właściwie okruch, bo rośnie szybko, jest wspaniałym i mądrym psem! Dodatkowo doskonale ogrzewa mi stopy 😉 jak na razie nie rzucam jeszcze piorunami 😉

img_1610

Zaczęłam już kulinarne przygotowania do świąt. Dokładnie z dniem dzisiejszym! Przygotowuję część rzeczy wcześniej i zamrażam, żeby odciążyć się trochę przed samymi świętami. Praca, dzieci, dom, życie w biegu, brak czasu, trzeba jakoś sobie to wszystko rozłożyć w czasie.  Także na brak zajęć nie narzekam 😉

 

ps. Obiecuję, że napiszę pozytywny wpis, bo taki był mój zamiar, ale jednak nie dałam rady. Poprawię się.

 

 

img_1505

Kto w niedzielę rano wstaje ten ma szczeniaka, dzieci i.... upieczone pierniki 🙂

Ciasto piernikowe było już gotowe, dziś upiekliśmy pierniczki. 1/3 została skonsumowana 😉 reszta zostanie zamknięta w puszce, wyjmiemy je w Wigilię lub na kilka dni przed świętami. Wtedy będziemy je dekorować, aby poczuć magię świąt.

Udanego dnia.

Pozdrawiam z domu pachnącego piernikami 💞

img_3936

Ponieważ dwie koleżanki poprosiły o przepis na pierniczki, spełniam Ich życzenie 🙂
Od wielu lat właśnie z tego przepisu pieczemy pierniczki. Pamiętam zapach i smak pierników, gdy to moja siostra piekła je ze swoimi dziećmi, a od kilku lat my korzystamy z tego samego przepisu 🙂
Masę należy trzymać minimum 2 tygodnie w lodówce. Są pyszne zaraz po upieczeniu, jednak po 2-4 tygodniach nabierają kruchości, tak charakterystycznej dla pierników właśnie 🙂
Nasza masa wczoraj trafiła do lodówki, pierniczki upieczemy na początku listopada, a ozdobimy je przed świętami. To nasza mała rodzinna tradycja, gdy ozdabiamy pierniki, budzi się w nas duch świąt, czujemy tę magię 💞

img_1130

Przepis:
0.5 kg miodu
2 szklanki cukru
250g masła
1 kg mąki
3 jaja
3 łyżeczki sody
0.5 szklanki mleka
0.5 łyżeczki soli
Cynamon
Przyprawa do piernika

Do garnka wkładamy miód, cukier i masło. Mieszając doprowadzamy do wrzenia. Zostawiamy masę do wystudzenia.
Chłodną masę dodajemy do mąki, dodajemy jaja, wlewamy mleko z sodą. Dodajemy sól, cynamon i przyprawę do piernika. Wyrobić ręcznie. Gotową masę np. W formie kuli, wkładamy do lodówki.
Gdy będziwmh piec pierniki, masę należy rozwałkować na grubość ok. 0.5 cm. Piec w temperaturze ~180 stopni przez ok.10-15 minut.
Tadam 😁

img_8706