Tag Archives: #adhd

5 komentarzy

Czasami mam wrażenie, że wiatr ciągle mi wieje w oczy. Zastanawiam się dlaczego? Po weekendzie i dzisiejszym dniu mam wrażenie, że ktoś przywalił mi pałą w łeb, dosłownie. Podobno nieszczęścia chodzą parami.  U mnie walą się drzwiami i oknami.

Weekend minął nam nie najgorzej. Pogoda dopisała, więc spędziliśmy dużo czasu na świeżym powietrzu. Wyjątkowo nie padał deszcz, nie wiał wiatr i nawet świeciło słońce 😉 w sobotę chłopcy mieli egzamin na kolejny pas i udało im się odnieść sukces 🙂 Uczciliśmy to lodami i innymi łakociami. Wyjątkowo w ten weekend nie upiekłam ciasta, ale szafka rozmaitości zawierała kilka pysznych czekoladowych łakoci, na które się skusiłam 😉 zjedliśmy obiad i pojechaliśmy "na safarię". Świeże powietrze, zwierzęta, dużo zieleni, wymarzone miejsce na spędzanie czasu wolnego. W niedzielę Oli odrobił pracę domową, pracowaliśmy w ogródku, byliśmy w lesie, znaleźliśmy bazie na Wielkanoc, wyjęliśmy również dekoracje wielkanocne. Później Oli postanowił zrobić kilka nowych dekoracji, więc wyjął wielkie pudło do prac plastycznych. Następnie zjedliśmy obiad, przebraliśmy się i pojechaliśmy do kolegi Olivera na przyjęcie urodzinowe. Poszło całkiem gładko, okazało się również, że mój syn ma dziewczynę z młodszej klasy 😉 był nią tak zaabsorbowany, opiekował się nią ( jak już wcześniej pisałam, on uwielbia się kimś opiekować), że nie zwracał uwagi na inne dzieci. Było kilka spięć głównie z powodu, że ktoś chciał do niego lub jego dziewczyny zagadać ( jak tak można ????). Ale ogólnie zaliczam to przyjęcie do udanych.

Marzyło mi się leżenie na sofie, cisza i spokój 😉 no, ale to może na emeryturze. Czy wspominałam już, że lubię poniedziałki?

Zastanawiasz się pewnie o co chodzi z tymi nieszczęściami? Jak dojrzeję wystarczajaco, to podzielę się jednym z nich, ale jeszcze nie jestem na to gotowa.  Opiszę jednak inny problem. Otóż, jak napisałam chyba w moim pierwszym wpisie, zanim ruszyła lawina z diagnozą Olivera, mieliśmy przeczucie, znalazlam artykuł na temat Aspergera, mój szósty zmysł coś mi podpowiadał. Tym razem od dłuższego czasu rozmyślałam nad moim młodszym synem. Zawsze był ruchliwym dzieckiem, mały diabeł. Ma problemy ze skupieniem, czasami mam wrażenie, że nie rozumie co się do niego mówi. Nie może siedzieć spokojnie, skacze, biega. Szybko się denerwuje. Myśląc o tym wszystkim postanowilam znaleźć informacje na temat ADHD. Wiele cech według mnie pasuje do Benjamina. Porozmawialiśmy o tym z mężem, bo po dwóch dniach wspólnie spędzonych byliśmy wykończeni. Ciągłe kłótnie i krzyki dzieci doprowadzają nas rownież do szału. No, ale nie wpadajmy w paranoję. Często jest tak, że gdy jedno z dzieci należy do spektrum, szansa na to, że drugie rownież może do niego dołączyć, jest spora. Stwierdziliśmy jednak, że skoro w szkole nic nie zauwazyli, a szkoła jest bardzo dobra i takie rzeczy powinni wychwycić, to jest ok. Nauczycielka kilkukrotnie mówiła, że wyzwaniem dla Benjamina jest siedzenie w jednym miejscu przez dłuższy czas, że nie wykonuje zadań do końca, bo nie może się tak długo skupić. No, ale przecież w czerwcu skończy 5 lat, ma do tego prawo, tak sobie to tłumaczyliśmy. To pewnie okres przejściowy...  Jednak dziś, gdy mąż wrócił z zebrania, zakomunikował mi, że nasze dziecko jest obserwowane pod kątem ADHD. Są pewne symptomy, specjalista już jest umówiony i rusza lawina. Pytanie tylko, czy ta lawina nas zmiecie, zasypie, czy uda nam się spod niej wydostać? Dlatego czuje wiatr nie we włosach, a w oczach. Do tego jeszcze grad walący w moją głowę.

Życie jest piękne, tak mówią. Tylko na chwilę obecną bardzo trudno mi w to uwierzyć...