Author Archives: louisaclark

About louisaclark

Jestem mamą 2 synów. Lubię czytać, spędzać czas na łonie natury, przy śpiewie ptaków :)

Po 2 dniach rozmów i planowania ponownej wizyty w salonie optycznym, wybraliśmy się tam wczoraj. Uśmiałam się, bo mój syn był przesympatyczny i prześmieszny. Dorośli zawsze powtarzają, że ma super poczucie humoru, ale nie widzę go w podobnym interakcjach zbyt często, dlatego musiałam bardzo mocno powstrzymywać się od śmiechu 🙂
Oliver z chęcią przymierzał oprawki, robił śmieszne miny przed lustrem i nawet sprawiało mu to przyjemność.
Okazało się jednał, że oprawki z działu Junior są dla niego za małe i pani poprosiła nas o przejście do działu na NASTOLATKÓW i dorosłych. To było to! Oliver bardzo chce być już nastolatkiem, a teraz okazało się, że może wybrać oprawki dla nastolatków! Bomba!
Powiedział pani, że jego ulubiony kolor to niebieski i czerwony, ale bardziej lubi niebieski. I nagle zauważył oprawki, które bardzo przykuły jego uwagę.
Wtedy powiedział: zupełnie jak gady, a ja je przecież lubię! I rzeczywiście, jak gady, w dodatku trochę w kształcie oprawek Harry Pottera! Czyli 2 rzeczy, które Oli uwielbia. Dodatkowo, ponieważ jest teraz promocja, mógł wybrać sobie drugą parę. I wypadło na kolor niebieski.
Muszę przyznać, że Oliver wygląda w okularach bosko!
Jego reakcja na wiadomość, że musi nosić okulary, była do przewidzenia. I, jak ze wszystkim nowym i nieplanowanym, musiał się oswoić z wiadomością i przemyśleć sytuację. Czasami Zajmuje mu to więcej czasu, czasami mniej.
Teraz tylko musi zrozumieć, że przez to, że nosi okulary, nie stanie się mniej wartościowy.
Czy Wasze pociechy lubią „Przygody Mikołajka”? Moje dzieci je uwielbiają, my z resztą też, ale Ananiasz i jego przygody z okularami, bycie pupilkiem i najlepszym uczniem w klasie, nie pomagają w wyjaśnieniu kwestii z okularami.
Czy możecie polecić mi jakąś inną książkę? Przykład Pottera nie działa 😉
A oto zdjęcie oprawek a la gad!

Już kilka miesięcy temu wydawało mi się, że Oli bardzo wytęża wzrok, gdy czyta, że przysuwa książkę za blisko oczu. Postanowiłam umówić go w końcu do okulisty.
Przyjął to całkiem spokojnie, porozmawialiśmy o tym, jak wygląda badanie itp. Z okulistą bardzo dobrze współpracował, a ja momentami tłumiłam śmiech, bo teksty rzucał nieziemskie 🙂 ale ale.... okazało się, że są mu potrzebne okulary, na razie do czytania książek, odrabiania lekcji, pisania czy przepisywania lub czytania z tablicy. Gdy zobaczyłam jego minę, wiedziałam, że będzie raban.....
Wypadł z gabinetu, uciekł do pasażu handlowego, nie mogłam go znaleźć! Gdy już go znalazłam, zgodził się poczekać pod salonem, bo nie skończyłam rozmowy z okulistą.... nie ominęła nas wielka burza, płacz, krzyk, rzucanie przedmiotami.... dziś jednak powiedział, że zastanawia się, jak będzie wyglądać w okularach. Być może jutro pójdziemy wybrać oprawki, być może.
Jego największym problemem jest to, że wydaje mu się, że wszyscy będą się z niego śmiać. Ponadto myśli, że będą na niego mowić kujon, chociaż nawet nie znał znaczenia tego słowa. Zapewne usłyszał je w jakiejś bajce. Pokazałam mu, jakie są fajne oprawki i, że niestyndla mnie nie ma takiego super wyboru. Zobaczyłam błysk w jego oczach. Także trzymajcie kciuki 🙂

Witam w Nowym Roku.

Święta, święta i po świętach. Wróciliśmy baaardzo zmęczeni, ale to nic nadzwyczajnego. Spędziliśmy cudowny czas, Mikołaj przeczytał dokładnie list i wymarzone prezenty znalazły się pod choinką!

Powrót do rzeczywistości był szybki i bolesny. Teraz przygotowujemy się do koncertu Young Voices. Wyjazd jest o 9:15, po dotarciu na miejsce odbędzie się próba generalna, koncert zacznie się o 19:00. Planowany powrót do domu jest około północy. Także czeka nas długi i ekscytujący dzień. Wydarzenie bezprecedensowe, ponad 5000 dzieci zaśpiewa wspólnym głosem! Po wielu miesiącach przygotowań, wszyscy spotkają się w Birmingham. Przyznam Wam, że wszyscy jesteśmy podekscytowani tym wydarzeniem. Zmęczenie, hałas, mnóstwo emocji.... wyobraźcie sobie ile to bodźców. Mamy plan, wszystko omawialiśmy wielokrotnie, także jesteśmy dobrej myśli. Jutro spełni się kolejne marzenie naszego syna!

Trzymajcie za nas kciuki. Niech moc będzie ze mną, bo we wtorek rano idę do pracy 🙂

 

W zeszłym roku napisałam Wam, jak tęsknimy za domem, szczególnie w okresie świątecznym.

Ten rok będzie wyjątkowy, bo jedziemy na święta, po 9 latach, do Polski. Kiedy ostatni raz siedzieliśmy w Polsce przy wigilijnym stole, byłam w ciąży z Oliverkiem 🙂 po koszmarnej trasie powrotnej, przy sypiącym śniegu, białych autostradach, niebezpiecznych warunkach i 32 godzinach w samochodzie, stwierdziliśmy, że nigdy więcej nie pojedziemy do Polski na święta autem. Ale, nigdy nie mów nigdy 😉

Dzieci są bardzo podekscytowane. Oliver jak zwykle wszystko planuje, zapisuje i organizuje.

W naszym domu w tej chwili królują piosenki świąteczne, uwielbiamy ten czas. Pamiętajcie, żeby nie dać się zwariować, dom nie musi być lśniący, prezenty drogie. Liczy się czas spędzony z bliskimi. Pamiętajcie też o innych, samotnych, chorych. Warto zatrzymać się na chwilę, zastanowić nad naszym życiem i czy jesteśmy z siebie dumni. Czy za kilka lat nie będziemy wstydzić się naszych wyborów. Czy wspomogliście jakiś szczytny cel w tym roku? Odmówiliście sobie np.piwa, żeby wpłacić pieniążki na chore dziecko? Żeby kupić upominek do paczki dla dzieci z domów dziecka? Czy znajdziesz czas, żeby odwiedzić osoby samotne w domu opieki?  Warto zatrzymać się na chwilę i pomysleć nie tylko o sobie, ale rownież o innych.

18 dni do świąt. Tyle do zrobienia 🙂 ale spokojnie, nie wszystko musi być idealne (chociaż ja stawiam sobie zawsze wysoko poprzeczkę). Włączmy nasze dzieci do przygotowań. Moi chłopcy uwielbiają gotowanie i pieczenie. My niedługo zaczniemy wielkie pakowanie 🙂  Także trzymajcie za nas kciuki, żebyśmy dojechali cali i zdrowi.

 

1 Comment

Nie należę do osób, które lubią nic nie robić 🙂 nawet, gdy obiecuję sobie, że będę robić nic, to i tak mi to nie wychodzi! Dlatego, jestem pracującą mamą, bo taki był mój wybór. Jeszcze rok temu pracowałam tylko 3 dni w tygodniu, 20 godzin. Gdy pojawiła się oferta pracy, o którą starałam się przez dłuższy czas, nie miałam wątpliwości, żeby ją przyjąć. Wiązało się to jednak z rozpoczęciem pracy na pełen etat. Pomyslałam sobie, kto nie da rady, jeśli nie ja! Nie było łatwo, bo mając dziecko, które wymaga dodatkowego wsparcia, brak cioć i babć w okolicy, drugie dziecko, które nie należy do "najłatwiejszych" przypadków i psa, musiałam opracować inny plan działania.

Kilka tygodni temu zaproponowano mi awans i oczywiście zgodziłam się go przyjąć. Wiązało się to z przyjęciem dodatkowych obowiązków i kilku godzin pracy więcej. Nie jest łatwo, ale jestem ambitna, chcę się rozwijać, zająć głowę czymś wiecej niż tylko myśleniem o domu i dzieciach. Jednak przyznam się, że minęły 2 tygodnie i czuję, że nie ogarniam wszystkiego. Jestem wykończona. Wiem, że jest to chwilowy kryzys, ale ostatnie tygodnie dały mi w kość. Zasypiam przed 21! Stres i ogrom obowiązków w pracy, problemy Olivera i jego brata w szkole plus obowiązki domowe na razie mnie przerastają. Dam radę, wiem to, muszę tylko znowu opracować rutynę i system, które pomogą mi zapanować nam naszym życiem.

Powtarzam sobie, że nie muszę być idealna we wszystkim co robię, że trochę kurzu na komodzie nikomu nic złego nie zrobi, że w każdy weekend nie musimy piec ciasta...

Tymczasem, jeszcze przed śniadaniem, dziś w sobotę, zdąrzyłam sprzątnąć łazienkę, umyć podłogę i wytrzeć kurze z szafek ha ha. Postaram jednak się poprawić, obiecuję! Natomiast już teraz mam zamiar "nic" nie robić. Idziemy na Festiwal Jabłek, imprezę urodzinową, a wieczorem wypiję sobie lampkę wina lub nawet dwie! O!

ps. Niedawno miałam urodziny, a to prezent od koleżanki 🙂

Melduję, że mamy płytę, teksty 18 piosenek, jest boom box, link do choreografii i, co najważniejsze, pewien bardzo podekscytowany chłopiec, który ćwiczy repertuar. Serce rośnie, głowa pęka, jest moc! Koncert jest 8.01.2018.

Pozdrawiam z domu pełnego śpiewu, muzyki i tańca 🙂

niech moc będzie ze mną 🙈

Załączam link dla zainteresowanych. To największa tego typu impreza chórów szkolnych w Anglii, a według informacji na stronie internetowej, rownież na świecie.

https://www.youngvoices.co.uk/

Zastanawiam się jak to wszystko wyjdzie w praktyce, gdyż nadwrażliwy na hałas Oli, zapewne nie jest w stanie wyobrazić sobie ogromu ilości bodźców, które na niego czekają. Jestem jednak dobrej myśli.

Szaro, buro i ponuro.... zastanawiam się, czy schować już sandały na strych.... a jeszcze 2 tygodnie temu chodziliśmy w letnich ubraniach, ach.

Na przykład łapaliśmy meduzy w Chałupach 🙂

Pierwszy tydzień szkoły minął bardzo pozytywnie. Jednak pierwszego dnia Oliver postanowić zaprezentować wszystkim jego nowe umiejętności... wszedł do klasy i po 30 sekundach pokazał koledze środkowy palec. Mi opadła szczęka, bo nigdy wcześniej nie widziałam, żeby pokazywał coś takiego. Zrobił to z uśmiechem na twarzy, dlatego stwierdziłam, że zapewne nawet nie wie, co to znaczy. Jedo nauczycielka wspomagająca oświadczyła, że na razie trzeba to ignorować, zobaczy, jak sytuacja się rozwinie. Gdy wychodziłam z klasy Oli pomachał mi środkowym palcem na pożegnanie 🙈 Ten moment skojarzył mi się z tą sceną

Cudowny czas rodzicielstwa! Po szkole odbyliśmy rozmowę na temat rożnego rodzaju gestów i, o ile mi wiadomo, Oli nikomu nie machał w twarz środkowym palcem. Zaczął integrować się z rówieśnikami, więc uczy się również złych rzeczy.

Niech moc bedzie z Wami.

ja odliczam czas do ferii- 6 tygodni 😉

 

 

Witam Was wszystkich!
Wakacje dobiegają końca. Spędziliśmy wspaniałe chwile z rodziną i przyjaciółmi. Pogoda nam sprzyjała, bo nacieszyliśmy się słońcem i ciepłem. Gdy wróciliśmy do domu powitał nas deszcz i 13 stopni za oknem. Cóż, szybki powrót do rzeczywistości. Musieliśmy zmienić nasze plany wakacyjne, ale na szczęście obyło się bez większego dramatu 😉

Spełniło się rownież kolejne marzenie chłopców, spróbowali swoich sił w surfingu. Chyba chcą pójść w ślady kuzyna, Mistrza Polski w Kitesurfingu!

Od wtorku powrót do szkoły.... jesteśmy pozytywnie nastawieni, będzie dobrze.

Udanego weekend. Buziaki

Cześć Wam i czołem. Mamy wakacje! Nareszcie 🙂 i nie mogę uwierzyć, że kolejny rok szkolny za nami i od września Oli będzie uczniem czwartej klasy! Szok.
Co to był za rok!
Ale wiecie co? Było lepiej niż rok temu 🙂 i oby tak dalej. Dobrą wiadomością jest to, że nasza wspaniała nauczycielka wspomagająca zostaje z nami. Dzięki niej ten rok był tak dobry, bo Oli nawiązał z nią niesamowitą więź. Stał się rownież bardziej samodzielny, odważny, uwierzył we własne możliwości, wystąpił na apelu przed całą szkołą! Został ambasadorem w dziedzinie zapylania, przemawiał przed uczniami każdej klasy, udzielał się w klubie ogrodnika.
Był na 2 wycieczkach szkolnych, w tym jednej w teatrze. Z ostatniej wycieczki wrócił o 20, był to wyjazd do lasu z wieloma atrakcjami. Jego wychowawczyni powiedziała, że spisał się na medal.
Pokonał wiele barier, które rok temu wydawały nam się niemożliwe do pokonania!
Cudownym doświadczeniem były zajęcia z hipoterapii. Niestety, na chwilę obecną, nie zostało mu przydzielone miejsce na następny rok szkolny. Może zaproponują nam coś innego?
Oczywiście były chwile mniej przyjemne, ale nie będę się na nich koncentrować. Najważniejsze, że jest postęp, że Oliver nauczył się artykułować swoje potrzeby, sygnalizuje lub wyraźnie oznajmia, że coś go denerwuje, wyprowadza z równowagi. W wielu sytuacjach stresowych, umiał zapanować nad emocjami, oznajmił o tym nauczycielce i wspólnie udało im się ominąć wybuch złości. Każdy tak mały sukces jest dla nas powodem do dumy.
Do tych sukcesów prowadzą nas codzienne małe kroczki, nasza praca i praca grona pedagogicznego. Wspólnymi siłami pracujemy dla niego, dla jego lepszej przyszłości, dla budowania w nim pewności siebie i umiejętności, które dla neurotypowych ludzi są czymś zupełnie naturalnym.
Mamy przed sobą 6 tygodni oderwanych od codziennej rutyny, ale mam nadzieję, że spędzimy je w jak najlepszy sposób.
Najważniejsze, to nie przejmować się drobnostkami, podążać swoją drogą.
Ahoj przygodo!
Pozdrawiamy wakacyjnie 🙂

Kilka dni temu, po raz pierwszy, z duszą na ramieniu, pozwoliliśmy naszym synom pójść do kolegów i bawić się z nimi. Problem w tym, że nie bawią się w domu, ale na podjeździe. Kilka domów od nas i blisko ulicy (gdy kupiliśmy dom, ruch w naszej okolicy był zdecydowanie mniejszy, zamiast obecnego osiedla mieliśmy łąkę!). Ale czy kiedyś będzie odpowiedni moment? Dla mnie pewnie nigdy 😉 Gdy Twoje dziecko jest nieprzewidywalne, gdy najmniejsza rzecz może go wyprowadzić z równowagi, gdy nie wiesz, czy zapamięta podstawowe zasady bezpieczeństwa, podjęcie takiej decyzji jest ogromnie trudne. Jednak kiedyś ten krok musiał nastąpić, w innym razie nie nauczy się samodzielności. Pociesza mnie fakt, że chciał wyjść do kolegów. Chciał się integrować. Kilka razy wrócił do domu z płaczem, wściekły, ale następnego dnia nadal chciał tam iść.
Także wytężam słuch, wzrok i inne zmysły czekając na moje skarby.