Kilka dni temu, po raz pierwszy, z duszą na ramieniu, pozwoliliśmy naszym synom pójść do kolegów i bawić się z nimi. Problem w tym, że nie bawią się w domu, ale na podjeździe. Kilka domów od nas i blisko ulicy (gdy kupiliśmy dom, ruch w naszej okolicy był zdecydowanie mniejszy, zamiast obecnego osiedla mieliśmy łąkę!). Ale czy kiedyś będzie odpowiedni moment? Dla mnie pewnie nigdy 😉 Gdy Twoje dziecko jest nieprzewidywalne, gdy najmniejsza rzecz może go wyprowadzić z równowagi, gdy nie wiesz, czy zapamięta podstawowe zasady bezpieczeństwa, podjęcie takiej decyzji jest ogromnie trudne. Jednak kiedyś ten krok musiał nastąpić, w innym razie nie nauczy się samodzielności. Pociesza mnie fakt, że chciał wyjść do kolegów. Chciał się integrować. Kilka razy wrócił do domu z płaczem, wściekły, ale następnego dnia nadal chciał tam iść.
Także wytężam słuch, wzrok i inne zmysły czekając na moje skarby.

Dodaj komentarz