Tak się czuję, wykończona 😉

zaatakowało nas jakieś choróbsko, cały weekend przeleżałam, w piątek w pracy wyglądałam jak zombiak 🙂 czosnek, miód, cytryna, leki, a efektów brak.

Piesio cudowny, grzeczny i mądry, tylko szkoda, ze brudzi w całym domu. Sposób mam jeden: patrzę w drugą stronę ha ha. Na okno ogrodowe raczej nie patrzę, bo jest tak brudne, że szkoda się tym denerwować 😉 ale to przecież pikuś! Przytulaski z pięciomiesięcznym futrzakiem są bezcenne.

Poza tym, staram się przywyczaić do nowej rutyny, po 7 latach pracy na pół etatu, powrót do pracy 5 dni w tygodniu jest trochę męczący, ale jest dobrze. Mogę nawet powiedzieć, że bardzo dobrze, bo odżyłam, rozwijam skrzydła i czuję się cudownie! Czasami warto podjąć ryzyko.

To tak w skrócie o tym, co u nas. Oli planuje, rysuje, wycina, notuje, komponuje 😉

przesyłam trochę pozytywnej energii na nadchodzące dni!

Mua buziaki 102

 

Dodaj komentarz