Monthly Archives: Grudzień 2016

Nadszedł czas przemyśleń i podsumowań. Dla mnie był to wyjątkowy rok, bo zaczęłam pisać o tym, co czuję, jak wygląda moje życie. Nie był to łatwy krok, ale nie żałuję.

Oliver z każdym rokiem robi postępy, poznaje siebie, zaczyna mowić o swoich emocjach, odczuciach. Jest to ogromny sukces. Jest w stanie powiedzieć, że coś zaczyna go denerwować, że coś mu się nie podoba i, że zaraz może się zdenerwować. Jest to bardzo pomocne zarówno w domu, jak i w szkole. Nadchodzi również moment, w którym musimy wytłumaczyć mu, dlaczego jest taki, jaki jest. Nie będzie to łatwe, bo sama nie wiem, jak podejść do tego tematu. Jednak na pewno powiem mu prawdę, nie będę wymyślać niestworzonych historii, kłamać. Oli sam zaczął zauważać swoją odmienności i kilka razy zapytał, dlaczego tak właśnie jest.

Dodatkowo widzi, że ma niewielu przyjaciół. Słucha ostatnio tej piosenki

wsłuchał się w jej tekst i stwierdził, że on też musi znaleźć sobie więcej znajomych, bo ma tylko jednego kolegę.... nie ukrywam, że w takich momentach rozpada mi się serce na wiele kawałków...

Nasz drugi syn jest w trakcie procesu diagnozy, obserwacja oraz niezbędne formalności rozpoczęły się ponad miesiąc temu, także zobaczymy, co przyniesie nam nowy rok. Na pewno kilka zmian, nowe wyzwania.

Dziękuję Wam, że jesteście, że mnie wspieracie, że do mnie piszecie.

Życzę Wam spokojnych, wymarzonych i smacznych Świąt. Pamiętajcie jednak, żeby nie zatracić po drodze najistotniejszej częściej świąt: rodzinnego ciepła, wspólnie spędzonego czasu, radości i beztroski 🙂
Ho ho ho. Wesołych Świąt!

img_1762

img_1814

img_1873

img_1891

 

img_1896

..... karma też. Wierzycie w takie rzeczy? Ja chyba tak. I powiem Wam, że po wydarzeniach z tego tygodnia przestaje w to wątpić 😉 kiedy tracimy nadzieję, ale mimo wszystko próbujemy i nie poddajemy się, ktoś to doceni. Los, możliwe. Nie wstydzę się napisać, że dzięki mojej ciężkiej pracy, uporowi i dążeniu do celu, los się do mnie uśmiechnął.

Podzielę się teraz z Wami kolejnym wydarzeniem w moim życiu. Od ponad roku szukałam nowej pracy, w zupełnie innym środowisku. Nie było łatwo. Porażki "brałam na klatę". I wiecie co? Opłacało się. Zostałam doceniona. W poniedziałek rano nie przypuszczałam, że w czwartek będę siedzieć w nowym biurze 🙂 praca mnie znalazła! Ten tydzień był szalony, wręcz mało realny! Sytuacja jak z filmu: "Adrianna, chcemy zaproponować Ci pracę, czy mogłabyś zacząć w ten czwartek? co o tym myślisz?" Zostałam polecona, a rekomendacje były tak dobre, że nie było nawet rozmowy kwalifikacyjnej 🙂 prawda, że nieprawdopodobne? Jestem bardzo szczęśliwa, bo nie myślałam, że ten rok zakończy się w taki sposób. Marzenia się spełniają, ale trzeba na nie zapracować i poczekać.

Teraz czekają mnie poważne wyzwania zawodowe, zostałam rzucona na głęboką wodę, ale oczywiście będzie dobrze! Trzymajcie za mnie kciuki, bo będzie mi to potrzebne!