Tolerancja

W miniony weekend rozmawiałam z osobą, która zainspirowała mnie do napisania tego wpisu. Już długo nie rozmawiałam z kimś, kto podniósł mnie na duchu, kto ma podobne poglądy do moich i z kim, tak po ludzku, miło było spędzić trochę czasu. Bardzo rzadko mam czas tylko dla siebie, o spotkaniach towarzyskich nawet nie wspominam 😉 nie mam czasu, ludzie nie mają czasu, jest to przerażające, bo wszyscy biegamy tak naprawdę za niczym, a życie przelatuje nam między palcami. Ciągle sobie powtarzam, ze dzieci to nie cały mój świat, trzeba też znaleźć chwilę dla siebie i staram się ją zawsze wygospodarować, jednak nie jest to łatwe. Mieszkanie z daleka od najbliższych sprawia, ze musimy zawsze liczyć tylko na siebie, nie mamy okazji, by zostawić dzieci na kilka godzin z dziadkami i w spokoju zrelaksować się i poświęcić sobie czas. Ale nie narzekam, takie życie sobie wybraliśmy, nauczyliśmy się samodzielności i  mimo wielu potknięć, dajemy radę 🙂

Wracając do tematu wpisu.... Tolerancja, jedno słowo, a jednak ma ogromne znaczenie. Często słyszę z ust innych "Jestem osobą tolerancyjną", a później z tych samych ust słyszę epitety skierowane w stronę innych, ubliżanie i wyśmiewanie się z czyichś niedoskonałości, które być może są jego zaletami...Nie pojmuję tego. Ogólnie nie pojmuję zła i nienawiści, które nas otaczają. Smutne jest to, że zamiast robić postęp, mam wrażenie, ze cofamy się z naszymi poglądami. Jestem chyba zbyt wrażliwa, za bardzo przejmuję się krzywdą innych. Ale z drugiej strony, dlaczego miałabym udawać, że nie widzę tego, co się dzieje. Pomyślisz: przecież nie zmienisz świata. Owszem, całego świata nie zmienię, ale mogę sprawić, że ten, najbliżej mnie, jest w miarę sprawiedliwy. Nie robiąc nic i udawając, że pewne problemy nas nie dotyczą, jesteśmy ignorantami.

Mama nauczyła mnie, że należy szanować każdego człowieka. W szkole podstawowej były osoby odrzucone przez większość, bo były z biedniejszej rodziny, ze wsi, miały gorsze ubrania, były mniej inteligentne. Ale wiecie co? Mi to nie przeszkadzało. Bo niby dlaczego???? Jako jedna z nielicznych nie odrzuciłam ich, a oni ze mną rozmawiali, bo nie mieli innych kolegów. Nic mnie to nie kosztowało, a im sprawiło to wiele radości. Zazdrość, zawiść, ocenianie innych. Mnie naprawdę nie interesuje ile ktoś zarabia, jaki ma samochód, czy ma firmowe ubrania czy nie. Nie wyśmiewam kogoś, tylko dlatego, że ma inny kolor włosów, inne zainteresowania, jest trochę grubszy niż ja. Nie oceniam, bo należy pamiętać, że człowiek, którego widzimy może być po wielu trudnych sytuacjach życiowych. Że jego zachowanie lub wygląd mogą być efektem ubocznym choroby, z którą się zmaga. W dzisiejszych czasach "hejt" jest na topie. Ale ja się z tym nie zgadzam! Łatwo jest osądzać innych, szczególnie robiąc to anonimowo zza monitora komputera. Tylko po co? Ja rozumiem, że przez wyśmiewanie innych, część osób ma wrażenie, że podnosi własne ego. Takie osoby myślą, że są "lepsze" od szykanowanej osoby. Jednak tak nie jest. I nie mogę pogodzić się z życiem w takim społeczeństwie. Dopóki bedziemy akceptować takie postępowanie, nie będzie lepiej. Należy zacząć od siebie, od naszego otoczenia. A wiecie, co mnie najbardziej denerwuje? Pseudokatolicy, którzy idą do kościoła, zobaczyć jak inni wyglądają, a po powrocie do domu, mogą ich obgadać i wyśmiać. Jarmark próżności, ogromny jarmark. Wypowiedzi ludzi "wierzących", które widzę w telewizji są tak nieludzkie, że sama nie wiem, co mam o tych ludziach myśleć... Zacznijmy od przeanalizowania własnego zachowania. Ja zawsze uważam, ze drugiego człowieka należy traktować tak, jak chciałabym być ja traktowana przez innych. Proste.

Moje dzieci nigdy nie usłyszą ode mnie, że ktoś jest głupi, gruby, że śmierdzi, że ma niemodne ubrania. Cieszę się, że mieszkam w kraju, gdzie moje dzieci mogą zobaczyć, że ludzie mogą mieć skórę innego koloru, że na karate może chodzić chłopiec, który jeździ na wózku inwalidzkim i nie jest to dla nikogo powód do dyskryminacji tego dziecka! Że są różne religie, zwyczaje, święta. I mam nadzieję, że moim postępowaniem, bo to MY dajemy naszym dzieciom przykład, nauczę ich szacunku do ludzi i przyrody, bo świat nas otaczający to nie tylko ludzie, to zwierzęta, rośliny, budynki.

Narzekasz na otaczający Cię świat? Możesz to zmienić? Małymi krokami, ale najpierw zacznij od siebie 🙂

One thought on “Tolerancja

  1. Anita

    Tolerancja jest ok, ale myślę, że to tylko początek i nieco za mało. Zalecałabym jednak każdemu zmierzanie do akceptacji, choć to już wyższy poziom 😉

    Reply

Dodaj komentarz