Pałą w łeb

Czasami mam wrażenie, że wiatr ciągle mi wieje w oczy. Zastanawiam się dlaczego? Po weekendzie i dzisiejszym dniu mam wrażenie, że ktoś przywalił mi pałą w łeb, dosłownie. Podobno nieszczęścia chodzą parami.  U mnie walą się drzwiami i oknami.

Weekend minął nam nie najgorzej. Pogoda dopisała, więc spędziliśmy dużo czasu na świeżym powietrzu. Wyjątkowo nie padał deszcz, nie wiał wiatr i nawet świeciło słońce 😉 w sobotę chłopcy mieli egzamin na kolejny pas i udało im się odnieść sukces 🙂 Uczciliśmy to lodami i innymi łakociami. Wyjątkowo w ten weekend nie upiekłam ciasta, ale szafka rozmaitości zawierała kilka pysznych czekoladowych łakoci, na które się skusiłam 😉 zjedliśmy obiad i pojechaliśmy "na safarię". Świeże powietrze, zwierzęta, dużo zieleni, wymarzone miejsce na spędzanie czasu wolnego. W niedzielę Oli odrobił pracę domową, pracowaliśmy w ogródku, byliśmy w lesie, znaleźliśmy bazie na Wielkanoc, wyjęliśmy również dekoracje wielkanocne. Później Oli postanowił zrobić kilka nowych dekoracji, więc wyjął wielkie pudło do prac plastycznych. Następnie zjedliśmy obiad, przebraliśmy się i pojechaliśmy do kolegi Olivera na przyjęcie urodzinowe. Poszło całkiem gładko, okazało się również, że mój syn ma dziewczynę z młodszej klasy 😉 był nią tak zaabsorbowany, opiekował się nią ( jak już wcześniej pisałam, on uwielbia się kimś opiekować), że nie zwracał uwagi na inne dzieci. Było kilka spięć głównie z powodu, że ktoś chciał do niego lub jego dziewczyny zagadać ( jak tak można ????). Ale ogólnie zaliczam to przyjęcie do udanych.

Marzyło mi się leżenie na sofie, cisza i spokój 😉 no, ale to może na emeryturze. Czy wspominałam już, że lubię poniedziałki?

Zastanawiasz się pewnie o co chodzi z tymi nieszczęściami? Jak dojrzeję wystarczajaco, to podzielę się jednym z nich, ale jeszcze nie jestem na to gotowa.  Opiszę jednak inny problem. Otóż, jak napisałam chyba w moim pierwszym wpisie, zanim ruszyła lawina z diagnozą Olivera, mieliśmy przeczucie, znalazlam artykuł na temat Aspergera, mój szósty zmysł coś mi podpowiadał. Tym razem od dłuższego czasu rozmyślałam nad moim młodszym synem. Zawsze był ruchliwym dzieckiem, mały diabeł. Ma problemy ze skupieniem, czasami mam wrażenie, że nie rozumie co się do niego mówi. Nie może siedzieć spokojnie, skacze, biega. Szybko się denerwuje. Myśląc o tym wszystkim postanowilam znaleźć informacje na temat ADHD. Wiele cech według mnie pasuje do Benjamina. Porozmawialiśmy o tym z mężem, bo po dwóch dniach wspólnie spędzonych byliśmy wykończeni. Ciągłe kłótnie i krzyki dzieci doprowadzają nas rownież do szału. No, ale nie wpadajmy w paranoję. Często jest tak, że gdy jedno z dzieci należy do spektrum, szansa na to, że drugie rownież może do niego dołączyć, jest spora. Stwierdziliśmy jednak, że skoro w szkole nic nie zauwazyli, a szkoła jest bardzo dobra i takie rzeczy powinni wychwycić, to jest ok. Nauczycielka kilkukrotnie mówiła, że wyzwaniem dla Benjamina jest siedzenie w jednym miejscu przez dłuższy czas, że nie wykonuje zadań do końca, bo nie może się tak długo skupić. No, ale przecież w czerwcu skończy 5 lat, ma do tego prawo, tak sobie to tłumaczyliśmy. To pewnie okres przejściowy...  Jednak dziś, gdy mąż wrócił z zebrania, zakomunikował mi, że nasze dziecko jest obserwowane pod kątem ADHD. Są pewne symptomy, specjalista już jest umówiony i rusza lawina. Pytanie tylko, czy ta lawina nas zmiecie, zasypie, czy uda nam się spod niej wydostać? Dlatego czuje wiatr nie we włosach, a w oczach. Do tego jeszcze grad walący w moją głowę.

Życie jest piękne, tak mówią. Tylko na chwilę obecną bardzo trudno mi w to uwierzyć...

5 thoughts on “Pałą w łeb

  1. Monia

    Głowa do góry! Czasem trzeba mocno odbić się od dna, by móc polecieć wyżej niż inni. Bóg doświadcza tylko tych lepszych rodziców, gdzie ma pewność, że sobie poradzą z trudnościami. Mam sąsiadkę, która ma córkę 6 letnią z białaczką po chemii, a druga jej córka właśnie złamała nogę i na dodatek zachorowała na zum. Teraz ta młodsza kilka dni po złamaniu nogi przez starszą zachorowała na półpasiec. Dziś się dowiaduję, że ta z nogą w gipsie zaczyna bardzo brzydko kaszleć. Cudowna rodzina, przekochani i dobrzy ludzie a choróbsko za choróbskiem. Aż dziwię się, że ta mama ma siłę wstawać rano z łóżka.
    A tak na marginesie - moim zdaniem 5 latek jest za mały na diagnozowanie u niego adhd, bo choroba rozwija się do 7 roku życia a słyszałam też, że dopiero 9 latka powinno się diagnozować.
    Czy myślałaś kiedyś, by kupić Oliemu pieska lub kotka?
    ściskam mocno! Zonia

    Reply
    1. louisaclark

      Post author

      Podziwiam sąsiadkę 😉
      Pieska bedziemy mieć. Broniłam się przed tym bardzo długo, jednak po przeanalizowaniu za i przeciw stwierdziłam, że jest to dobry pomysł.

      Reply
  2. Wnikliwy

    Czytam ten post z zaciekawieniem i niedowierzaniem.
    Warto poczytać niezależne badania, informacje na temat różnych chorób .
    Istotną kwestią też jest mechanizm retrospekcji własnego życia pod kątem takich chorób jak wymieniasz. Przypomnij sobie ile dzieci nie mogło wysiedzieć w ławce gdy Ty chodziłaś do szkoły podstawowej, brak skupienia, niemożność zatrzymania koncentracji. Jak to przeanalizujesz i przejrzysz teraz któryś z portali społecznościowych pewnie zauważysz, że część z tych dzieci daleko zaszła i wiedzie im się w życiu.

    Spójrz na ten artykuł :
    http://wielodzietni.org/discussion/19204/odkrywca-adhd-przyznaje-ze-to-fikcyjna-choroba-upssssssssssssss

    Nie wierz szukaj analizuj wracaj do swoich doświadczeń.

    Pozdrawiam i życzę pogody ducha.

    Reply
    1. louisaclark

      Post author

      Witam. Nie twierdzę, że moje dziecko, nie może zajść daleko. Kiedyś ludzie żyli bez diagnozy i dawali radę. Jednak, gdy z każdej strony dostaje się piaskiem po oczach, to czasami trudno jest dostrzec światełko w tunelu. Jestem dociekliwa, nie poddaję się, co najwyżej opadam chwilowo z sił.
      Pozdrawiam

      Reply
  3. Wnikliwy

    Nie chcę niczego sugerować i wskazywać Ci drogi. Moje doświadczenia też są subiektywne.
    Jedno wiem marketing to siła. Niedługo każda przypadłość będzie chorobą i tylko dlatego, że można wymyślić specyfik, który łagodzi objawy – nie leczy bo czasami nie ma czego.
    Wiem , że ciężko się odnaleźć w świecie, w którym żyjesz zwłaszcza w kraju wysoko rozwiniętym , gdzie kapitalizm króluje. Pamiętaj, że asertywność matki musi być bardzo duża.
    Spójrz jak bardzo ten świat jest zmanierowany :
    http://www.nytimes.com/2012/07/03/business/glaxosmithkline-agrees-to-pay-3-billion-in-fraud-settlement.html?_r=0

    wersja polska
    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/100-tys-cukrzykow-ofiara-leku-ciezkie-oskarzenia-pod-adresem-gsk,262551.html

    Podawanie antydepresantów na przeziębienie to jest jakaś katastrofa – można założyć , że to czubek góry lodowej.

    Raz jeszcze pozdrawiam.

    Reply

Dodaj komentarz