Czas wolny

Dziś mam dzień wolny od pracy, co oznacza, że jestem w domu sama, bez dzieci. Niesamowite uczucie 🙂 Postanowiłam napisać o tym co Oli lubi robić w wolnym czasie. Przede wszystkim uwielbia spędzać czas na świeżym powietrzu. Interesuje się ogrodnictwem, dlatego w naszym niewielkim ogródku zagościła szklarnia. W sobotę będziemy zaczynać przygotowania do wiosny, zasiejemy pierwsze warzywa. Oli odlicza już dni. Jest to bardzo dobre zajęcie dla niego, może kopać w ziemi, w spokojnym środowisku. Prace ogrodowe bardzo go wyciszają. Podlewa rośliny, pieli, lubi być za coś odpowiedzialny. Niestety, nie chce posmakować swoich wypielęgnowanych warzyw, ale może w tym roku zgodzi się spróbować np. pomidora 🙂 Jak większość dzieci ze spektrum, Oliver ma ograniczone menu. Lubi kilka dań, nie lubi próbować nowych smaków, ma odruch wymiotny, więc jego menu nie jest zbyt bogate. Pracujemy nad motywacją, ostatnio zjadł maleńki kawałek banana 🙂

Wszyscy lubimy jeździć na rowerach przez cały rok. Mimo naszych obaw, że Oli długo nie nauczy się jeździć na dwóch kołach ( dzieci z autyzmem są często niezdarne, mają gorszą koordynację fizyczno-ruchową), udało mu się to osiągnąć w super szybkim tempie i pękalismy z dumy! Dlatego, nawet gdy pada deszcz, zakładamy ubrania przeciwdeszczowe i jedziemy do szkoły na rowerze. Ja również wykorzystuję ten środek transportu do pracy, polecam 🙂 Lubimy wyjazdy do lasu i nad morze, rowery wrzucamy na bagażnik dachowy i ruszamy. Przejażdżka ścieżką rowerową nad brzegiem morza jest niesamowitym relaksem. W lesie jest offroadowo, późnej można pozbierać liście, patyki, szukać wilka i Czerwonego Kapturka lub zbudować szałas! I najważniejsze, zapach lasu- bezcenny.

Kucharz duży, kucharz mały 🙂 Oliver od najmłodszych lat uwielbiał pichcić coś ze mną w kuchni. Najbardziej lubi piec, ale pomaga rownież przy krojeniu warzyw i owoców. Był taki okres, że muffiny mieliśmy 2 razy w tygodniu. Teraz jest troszkę lepiej, ale ciasto czekoladowe pieczemy co tydzień 😉 Naleśniki zrobi praktycznie sam, bo zna proporcje i składniki, nie jest w stanie ich jeszcze usmażyć, tzn.ja nie podejmuję tego ryzyka. Pozwoliłam mu kilka razy wylać ciasto naleśnikowe na patelnię, ale miałam wtedy palpitacje serca, więc na razie zostaniemy przy robieniu ciasta 😉 Kiedyś wymyślił własne ciasto, Bo niby dlaczego nie? efekt był taki, że w misce były połączone mąka, jajko, mleko, olej, ser, starta marchew, papryka, proszek do pieczenia, cukier, parówka i zapewne jeszcze jakieś składniki, o których zapomniałam. Oliver chciał to upiec. Zawartość przełożyliśmy na blachę i włożyliśmy na chwilę do piekarnika. Niestety wyszedł z tego zakalec 😉 Lubi szukać nowym przepisów w książce kucharskiej lub pyta mnie czy znam przepis na konkretne ciasto, kiedy mówię, że nie znam, to karze mi zapytać internet 😉 Pewnego dnia chciał zrobić sobie sam kanapkę, ale ja miałam zakaz wejścia do kuchni. Efekt był taki, że wyszedł z trzypiętrową kanapką z masłem i.... migdałami. Zaskoczyl mnie fakt, że kanapka została zjedzona 🙂 Mimo że Oli lubi piec i pomagać w kuchni, nie lubi smakować swoich dań, zawsze powtarza, że zrobił to dla nas. Jednak mam nadzieję, że i w tym przypadku małymi krokami uda nam się osiągnąć kolejny sukces i na jego talerzu znajdzie się nowa potrawa, owoc lub warzywo. Jako małe dziecko jadł wszystko. Wybredny zrobił sie około drugiego roku życia. Nie mam pojęcia, czy jest to związane z ZA? Może ktos z Was może mi odpowiedzieć na to pytanie? Jak to jest możliwe, że dziecko lubiące jeść, które nie grymasiło, nagle zaczyna jeść tylko kilka wybranych produktów. I tak jest do teraz.

Rodzinne popołudnia i wieczory, szczególnie w soboty i niedziele, spędzamy grając w gry planszowe lub zręcznościowe. Kilka lat temu, gdy Oli nie chciał się dzielić, zamieniać podczas gry, przestrzegać obowiazujących zasad, a nie takich, jak on wymyślił, przekonaliśmy go do zabawy przez pokazanie mu, jak my dobrze bawimy się grając wspólnie, przestrzegając reguł. Znaleźliśmy grę, która polegała na strąceniu małpek siedzących na drzewie za pomocą słonia wydmuchującego gumowe pociski. Grałam z mężem, mówiąc na głos: teraz moja kolej, biorę mój pocisk i mam 3 szanse na strącenie małpek. Wykorzystałam moją szansę, teraz jest taty kolej. Itd. Po kilkunastu naszych rozgrywkach Oli zainteresował się grą. Zaczął grać i to był pierwszy przełom, bo po raz pierwszy włączył się do gry, zapamiętał zasady i nawet dobrze się bawił. Jak każde dziecko zawsze chce wygrać. Jednak musi nauczyć się, że nie zawsze zajmuje się pierwsze miejsce. Ludzie z ZA są bardzo samokrytyczni, stawiają sobie wysoko poprzeczkę, dlatego tak bardzo przeżywają każdą porażkę. Ponieważ są odsunięci od grupy zależy im na tym, by zaimponować swoimi umiejętnościami. Dlatego krytyka, porażka, małe niepowodzenie odbija się na ich psychice z duzo większym skutkiem niż u ludzi neurotypowych. Niepowodzenie te prowadzą często do depresji. Jest to jedna z rzeczy, która spędza mi sen z powiek. Staram się nie myśleć, co bedzie za kilkanaście, ale mimowolnie takie myśli kłębią się w mojej matczynej głowie 🙁 ale będzie dobrze, na pewno będzie dobrze! Niedawno, na spotkaniu przedświątecznym siedziałam obok ( tu coś wtrącę. Obok, ale można powiedzieć również koło. Co dla człowieka z ZA może być bardzo mylące. Bo koło to figura geometryczna, więc znaczy to dla niego to samo, co trójkąt czy kwadrat. Dlatego Aspi może pomysleć: co ona chce ode mnie? Mam siedzieć koło (trójkąt, kwadrat) niej? Dlatego tak istotne jest to, jakich słów używamy podczas konwersacji z apergerowcami) pani, która ma syna 23-latka z ZA. Gdy się o tym dowiedziałam, moje pierwsze pytanie brzmiało: jak on sobie radzi? Patrzyłam na nią z ogormną nadzieją w sercu, że usłyszę "jest dobrze". Poczym usłyszałam, że jest źle. Po próbie samodzielnego mieszkania wrócił do nich z długami, bo ktoś wykorzystał jego naiwność i łatwowierność. Wiem, że każdy przypadek jest inny. Jednak liczyłam na to, że usłyszę coś pozytywnego...

Od 8 miesięcy Oliver i jego brat chodzą na treningi wschodnich sztuk walki. Trening jest w grupie, ale nie jest to praca zespołowa i dzięki temu Oli odnalazł się tam bez problemu. Czasami jest tak podekscytowany, że nie może się skupić na treningu, "zawiesza" się. Wyznacza sobie cele, ma motywację, cieszy się, gdy odnosi sukcesy. Za dwa tygodnie odbędzie się egzamin na kolejny pas. Od 2 miesięcy Oliver odlicza tygodnie, a teraz dni do tego wydarzenia. Na pewno mu się uda, a my bedziemy ten sukces wspólnie świętować 🙂

 

Dodaj komentarz