Brat, kolega, przyjaciel

Czy jest coś takiego, jak odpowiedni moment na urodzenie dziecka? Myślę, że nie, bo zawsze może pojawić się jakiej "ale". Decyzja o przyjściu na świat drugiego dziecka jest równie trudna. Zapewne, gdybyśmy dowiedzieli się, że Oli ma ZA w pierwszym roku jego życia, nie zdecydowalibyśmy się na drugie dziecko. Tak myślę albo przeciągalibyśmy tę decyzje w nieskończoność.  Los sprawił, że Benjamin pojawił się na świecie zanim Oli skończył 2 latka i jesteśmy wdzięczni losowi za ten niezwykły dar 🙂

Zastanawiasz się, dlaczego nie zdecydowalibyśmy się na drugie dziecko? Dlatego, że w momencie, gdy usłyszeliśmy postawioną diagnozę,  byliśmy tym tak przejęci, wręcz opętani, że myśl o powiększeniu rodziny nie wchodziła w grę. Dodatkowo, chore dziecko wymaga dużo więcej uwagi, czasu, cierpliwości.

2011 i 2012 rok były najtrudniejszym okresem w naszej historii. Narodziny malucha, wiadomo z czym się to wiąże, plus "niegrzeczny" dwulatek w domu. Nie wiedzieliśmy wtedy, co się dzieje, nie umieliśmy zrozumieć jego zachowań. Tłumaczyliśmy to buntem dwulatka, krzyk, płacz, niesforność. Nie widzieliśmy, że przy hałasie Oli zasłania uszy, że można było u niego zauważyć stimming ( nie wiem czy istnieje polski odpowiednik tego słowa, jest to chyba manieryzm ruchowy). Jednak daliśmy radę 🙂 To dzięki Benjaminowi Oliver uczy się zachowań międzyludzkich. Ma brata, z którym może się bawić, to dzięki jego obecności uczy się, że nie zawsze zabawa wygląda tak, jak on tego chce, że trzeba się dzielić, robić coś na zmianę. To młodszy brat pokazuje mu, jak nawiązuje się znajomości.

Jak każde rodzeństwo oni rownież się kłócą 🙂 problem jednak jest ten, że Oli bardzo szybko się denerwuje. Wyprowadzenie go z równowagi może nastąpić w ciągu sekundy. Wystarczy, że ktoś powie nie to zdanie, które miało być powiedziane, że ktoś nie chce się bawić dokładnie tak, jak on to sobie wymyślił, że zabawka zostanie przestawiona o centymetr w lewo itd. Dodatkowo, dziecko autystyczne rozumie wszystko dosłownie, nie rozumie żartów, a zasady są jednoznaczne i nie można ich zmieniać ( a jednak podczas zabawy elastyczność jest bardzo istotna, bo dzieci lubią zmienić zasady, reguły gry). Reakcją na wyżej wymienione sytuacje jest zazwyczaj złość, krzyk, rzucanie przedmiotami, agresja fizyczna. Musimy wtedy szybko go odizolować, wyciszyć, zmienić otoczenie. Rozumiem obawy rodziców, którzy boją się, że ich dzieciom coś się stanie. Nikt nie chce, żeby jego dziecko było popychane czy uderzane przez inne dziecko. Jednak takie sytuacje nie zdarzają się bardzo często. Obecność dorosłych pozwala na reakcję w odpowiednim momencie. Oli jest jak tykająca bomba, czekamy kiedy wybuchnie. Dlatego żyjemy w ciągłym napięciu. Kiedy słyszę, że dobrze wyglądam, jestem uśmiechnięta, super sobie radzę, to w głębi serca dopada mnie smutek. Bo kosztuje mnie to bardzo dużo wysiłku. Nieustannie analizuję sytuację, otoczenie, ewentualne punkty zapalne. Bardzo często musimy się "ewakuować", bo widzę, że moje dziecko jest na krawędzi, że za chwilę wybuchnie. W zależności od tego, gdzie jesteśmy, podejmuję różne decyzje. Mogę iść do innego pomieszczenia, żeby wyeliminować dodatkowe bodźce lub podziękować za spotkanie i wyjść.

Dzisiejsze przyjęcie urodzinowe przeżyliśmy. Krzyk i negacja trwające kilka dni przed dzisiejszą imprezą, pozwoliły mu się oswoić z sytuacją i ostatecznie obyło się bez scen. Pomógł fakt, że wszystko działo się w klubie dla dzieci, więc mógł bawić się w kulkach, zjeżdżać ze zjeżdżalni. Znalazł też małą dziewczynkę, którą się zaopiekował. Oliver lubi być pomocny. Także miał swoje zajęcie i był z tego bardzo dumny.  Jednak przebywanie w dużych i głośnych grupach jest ogromnym wyzwaniem. Oli zwykle nie umie się odnaleźć chociażby dlatego, że chce przyłączyć się do zabawy, ale nie umie tego zrobić. Inne dzieci szybko nawiązują więź, bawią się. On stoi z boku, siedzi sam, zaczyna chodzić w kółko. Kilka miesięcy temu zauważył, że dzieci nie chcą się z nim bawić. Płacze i mówi, że wszyscy wolą jego brata, a jego nikt nie lubi. Bardzo trudno jest wytłumaczyć sześciolatkowi, dlaczego tak się dzieje. Jest to kolejne wyzwanie, które stoi na naszej drodze. Jednak dzięki temu, że Benjamin jest z nami, wiemy, że będzie on blisko niego, że być może młodszy brat stworzy grono przyjaciół dla brata. Mamy taką nadzieję. Już teraz broni Olivera, opiekuje się nim, "budzi" Olinka, gdy on się "zawiesi". Benjamin wie, że Oli potrzebuje czasu dla siebie, w ciszy, że nie wolno go wtedy denerwować i zaczepiać. Tłumaczy to naszym gościom 🙂 także, dzięki jego obecności Oliver ma wsparcie, dobrego duszka z małymi rogami, ale ma brata, który go kocha, opiekuje się nim i stoi na straży jego bezpieczeństwa.

 

2 thoughts on “Brat, kolega, przyjaciel

  1. Cudownie to brzmi 🙂 Dzieci mają w sobie ogromne pokłady empatii dopóki dorośli tego nie zepsują. Wystarczy kilka oceniających inne dzieci komentarzy w obecności własnego dziecka i daje się im akceptację do zachowywania się w sposób krzywdzący inne dzieci (zarówno zdrowe jak i chore).

    Reply
    1. louisaclark

      Post author

      Pani blog jest bardzo interesujący i, gdyby na świecie było wiecej osób myślących w podobny sposób, być może nie miałabym o czym pisać 😉 pozdrawiam

      Reply

Dodaj komentarz