Spotkania towarzyskie

Jutro idziemy na przyjęcie urodzinowe. Wyjaśnię teraz, dlaczego z reguły przyjemne spotkania towarzyskie są ogromnym stresem dla nas wszystkich, a przede wszystkim dla Olinka.

Dzieci z ZA nie rozumieją relacji międzyludzkich, nie umieją zachować się w sytuacjach towarzyskich. Muszą się wszystkiego nauczyć, zapamiętać to, co zdrowym ludziom przychodzi naturalnie. Dlaczego jest to tak stresujące? Dlatego, że jest to nieprzewidywalne, na przykład tok rozmowy, spotkania zazwyczaj wybiegają poza rutynę, jest hałas, chaos, nowe twarze. Na przyjęciach urodzinowych wszyscy śpiewają "Sto lat", co dla dziecka nadwrażliwego na hałas, jest nie do zniesienia. Do tej pory pamiętam 2. urodziny Olivera i mam ogromne wyrzuty sumienia 🙁 zaprosiłam duuuużo osób, myślałam, ze będzie super.... Oli wtedy płakał, krzyczał, zasłaniał uszy, uciekał. Nie wiedzieliśmy o co chodzi. Później wiedziałam, że nieświadomie naraziłam go na ogromny stres. W tym roku odnieśliśmy ogromny sukces, Oliver na jego 6. urodzinach pozwolił nam zaśpiewać "Sto lat", stał z boku, słuchał, ale nie uciekł, nie zakrył uszu, był z nami w pokoju. Śpiewaliśmy szeptem. Możesz pomysleć, że to nie problem. Niestety, gdy dzień, który ma być wspaniałą zabawą, miłym wspomnieniem i zabawą, staje się koszmarem, to nie jest to miłe odczucie. Jest to porażka, która kończy się płaczem. Myślisz wtedy, że nie możesz nawet zaśpiewać pieprzonego "Sto lat" na urodzinach własnego dziecka. Bijesz się z myślami, czy w ogóle warto robić takie przyjęcie za rok. Z drugiej strony, dlaczego rezygnować z normalności? Trzeba przełamywać bariery. Walczyć o choć trochę zwykłego życia. Dlatego co roku organizuję mu skromne przyjęcie urodzinowe i cieszymy się malutkimi sukcesami. Tak jak rok temu, szeptem zaśpiewaliśmy mu "Sto lat".

Jestem wdzięczna naszym przyjaciołom, którzy nauczyli się naszych "dziwactw" (Julitka, Tobie szczególnie dziękuję xxx).

A jak wygląda nasze uczestnictwo w imprezach rożnego rodzaju? Hm, czasami jest sukces, na miejscu imprezy nie ma scen krzyku, rzucania przedmiotami, wychodzenia w trakcie imprezy. To jest wersja super pozytywna. Z reguły jednak przed samym wydarzeniem przeprowadzamy wiele rozmów, staramy sie wytłumaczyć kto tam będzie, jaki będzie przebieg wydarzeń ( mniej więcej), jak długo tam będziemy, co może być do jedzenia ( Oliver ma ograniczone menu) itd. On musi się ze wszystkim oswoić. I tu zaczynają się schody, bo często zanim wejdziemy do domu lub miejsca spotkania, może nastąpić kilka opcji. Nie wyjdziemy z domu, naszego domu, bez krzyków i płaczu. Dojedziemy na miejsce, ale Oli nie wyjdzie z auta. Wyjdziemy z auta, ale nie wejdzie do budynku. Wejdzie do budynku, ale będzie chcieć Się z niego ewakuować od razu po przekroczeniu progu. Wejdzie, ale po chwili przerazi go to, co tam zastanie i będzie próbować wyjść, uciec. Po pewnym czasie pojawi się panika, przypływ agresji ( bo inaczej nie umie pozbyć się emocji, które się w nim zbierają). Będzie krzyk, płacz, wrzask, rzucanie przedmiotami. Co wtedy robię? Znajduję pomieszczenie, które jest puste, on musi się wyciszyć, muszę zminimalizować ilość bodźców do minimum. Potrzebna jest cisza, spokój. Wtedy Oli może się wykrzyczeć, wyładować jego frustrację, wyciszyć i z reguły po ok.30 minutach jesteśmy w stanie  wrócić do towarzystwa (także często znikam sobie gdzieś i pojawiam się po pewnym czasie). A co powoduje takie zachowanie? Wszystko, cokolwiek, najmniejsza, dla nas, głupota. Jest to nie do przewidzenia.

Dlatego spotkania towarzyskie są dla nas wszystkich ogromnym stresem. Czasami mam ochotę nie próbować, zostać w domu, bo kosztuje nas to zbyt wiele. Ale wiem, że nie możemy zamknąć się przed światem. Nie możemy. Dlatego piszę teraz ten post i myślę o jutrzejszym dniu. Na chwilę obecną Oli mówi, że nigdzie nie idzie, zostaje w domu. Zobaczymy.... Jego brat chce iść, chyba jeszcze nie wspomniałam o tym, że Oli ma brata, o 2 lata młodszego (napiszę kiedyś o tym, bo to jest również odrębny "problem"), także Oli może  zmienić zdanie, kto wie?

Prawda, że imprezy to sama przyjemność? 😉

 

Edit: Chcę tylko dodać, że rolą rodzica jest wytłumaczenie, że niektóre dzieci są inne, zachwują się inaczej, co nie znaczy, że są gorsze. Nie każde kalectwo jest widoczne na pierwszy rzut oka.... Dlatego uczmy dzieci tolerancji, proszę.

 

One thought on “Spotkania towarzyskie

  1. Kurcze tak dobrze wiem co czujesz. Mimo iż moja Hana nie ma ZA najgorsze są wszystkie święta i imprezy, zwłaszcza takie, na których są smakołyki. Wyobraź sobie Wigilię, wszyscy jesteśmy przy stole a Hana w drugim pokoju. Mało kto może zrozumieć... Ściskam mocno i życzę wytrwałości, nie tylko w życiu ale i w pisaniu. Monia

    Reply

Dodaj komentarz